Fotografia przedstawia dokument ze zdjęciem.

Hirsz Singer.
Żyd urodzony w Chrzanowie, który trafił na strony szkolnych lektur.

Wśród postaci literackich z którymi zetknął się każdy uczeń szkoły średniej jest kilku Żydów. Kiedy po latach przywołujemy pamięcią żydowskie postaci ze szkolnych lektur, do tych najczęściej wymienianych należą: Żyd Jankiel z „Pana Tadeusza” i bezimienny Żyd z „Wesela”. Bezimienny, ale to właśnie on miał swój rzeczywisty odpowiednik w wydarzeniach które stały się dla Wyspiańskiego inspiracją do napisania dramatu. Karczmarz z Bronowic. W tamtym czasie (na przełomie XIX i XX wieku) w środowisku krakowskiej bohemy rozpoznawali go prawdopodobnie wszyscy. Dzisiaj wiedzielibyśmy znacznie mniej gdyby nie opowiadanie Romana Brandstaettera „Ja jestem Żyd z Wesela” – które jest właściwie relacją z rozmowy.
Rozmówca Brandstaettera, dr Filip Waschütz wspomina:

Siedziałem w kancelarii mojego szefa i studiowałem akta jakiejś sprawy, gdy wtem wszedł do pokoju Żyd, szpakowaty, średniego wzrostu, o bardzo wyrazistych, ciemnych oczach, zdjął kapelusz, poprawił jarmułkę na głowie i powiedział:
– Dobry wieczór, panie mecenasie.
– Dobry wieczór. Pana mecenasa nie ma, będzie jutro.
– Pan jest jego koncypientem?
– Tak.
– Adwokat i jego koncypient, to, nie przymierzając, jak Mosze Rebejnu i Aaron. Jedna osoba.
Byłem mile zaskoczony pochlebstwem.
– Proszę. Niech pan usiądzie. Usiadł.
– Jak się pan nazywa?
– Ja się nazywam Singer.
– Z których Singerów?
– Po co ja będę panu koncypientowi mówił, z których Singerów?
Singerów jest wiele. Ja panu powiem jedno słowo i pan koncypient zaraz będzie wiedział, z których jestem Singerów.
Westchnął.
– Ja jestem Żyd z „Wesela”. Karczmarz z Bronowic Małych.

Tym sposobem Żyd stracił swą bezimienność. Hirsz Singer. Pójdźmy dalej tym tropem. W dzisiejszych czasach wystarczy „wklepać” w wyszukiwarce internetowej odpowiednie „hasło” by uzyskać wiele, mniej lub bardziej prawdziwych informacji. Wśród tych związanych z Hirszem Sinerem pojawia się strona www.sejm-wielki.pl/b/psb.29571.2 (M.J. Minakowski, Genealogia potomków Sejmu Wielkiego), a na niej dodatkowe informacje. Miejscowość w której Żyd z Wesela przyszedł na świat – Chrzanów i roczna data jego urodzin – 1842.
Połowa XIX wieku to czasy, w których obowiązki urzędników USC pełnili przedstawiciele parafii miejscowych kościołów. W metrykach urodzin z 1842 roku już na drugiej pozycji interesujący nas wpis. (rys. 1)

Roku Tysiąc Ośmset Czterdziestego Drugiego Dnia pierwszego Miesiąca Stycznia. Przed Nami Plebanem i Urzędnikiem Stanu Cywilnego Dystryktu i Parafij Chrzanowskiej w Okręgu Wolnego Miasta Krakowa. Stawił się Syngwele Singer liczący lat dwadzieścia pięć handlarz w Chrzanowie zamieszkały i okazał Nam dziecię płci męzkiej, które urodziło się w Domu pod Numerem trzysta sześćdziesiąt trzy dnia dwudziestego dziewiątego Grudnia Tysiąc Ośmset Czterdziestego pierwszego roku o godzinie pierwszej po południu oświadczając iż jest spłodzone z niego i Bajli Bade lat mającej dwadzieścia pięć jego małżonki i że życzeniem jego jest nadać mu Imię Herszla. Po uczynieniu powyższego oświadczenia i okazaniu dziecięcia w przytomności Herszli Schnitzer lat liczącego siedemdziesiąt i Jochyma Leib Apfelbaum mającego lat czterdzieści pięć Szkolników w Chrzanowie zamieszkałych. Akt niniejszy przeczytany przez Nas i stawających podpisany został.

Pod wpisem cztery, a właściwie pięć podpisów. Księdza proboszcza dokonującego wpisu, dwukrotny podpis ojca (o tym dalej), oraz podpisy świadków.

Fotografia przedstawia skan wpisu do księgi parafialnej wykonany po polsku, opisowo.
Rys. 1 Wpis metrykalny księgi urodzeń z 1842 roku, w którym odnotowano narodziny Herszla Singera.

Spróbujmy dokonać częściowej egzegezy tekstu. Pomijam XIX wieczną ortografię i gramatykę. Ograniczę się do wymienionych osób i faktów.
Nazwisko Singer / Zinger (z jid. śpiewak) może sugerować, że któryś z przodków naszego „bohatera” był synagogalnym kantorem, choć niekoniecznie. W ogóle nazwiska żydowskie, to także, w tamtym czasie, stosunkowo świeża sprawa. Obowiązek ich posiadania wprowadzały ustawy władców z końca XVIII wieku, ale tak naprawdę proces ich utrwalania i powszechnego stosowania trwał kolejnych kilkadziesiąt lat. W Chrzanowie, na cmentarzu żydowskim, istnieją nagrobki postawione nawet po II wojnie światowej, na których nie podano nazwiska, ograniczając się do imienia zmarłego i imienia ojca. Nie oznacza to, że pochowani nie mieli nazwisk. Świadczy raczej o pośledniej roli jaką przywiązywano do „cywilnego” nazwiska w zapisach o charakterze sakralnym.
Ciekawym zjawiskiem są także imiona żydowskie i sposób ich używania. Trzeba mieć świadomość, że Żyd w diasporze tożsamościowo żył niejako w kilku równoległych światach. W synagodze i sprawach sakralnych obowiązywał język hebrajski, a co za tym idzie używano imion hebrajskich (m. in. w dokumentach o charakterze sakralnym, przy wezwaniu do odczytywania Tory, na nagrobku). W swoim środowisku cywilnym, w sferze profanum, gdzie codziennie posługiwano się językiem jidysz, powszechne było w użyciu imię jidyszowe z jego różnorakimi przekształceniami. W środowisku pozażydowskim, porozumiewającym się językiem lokalnym, pojawiało się imię wynikające z dalszych przekształceń któregoś z imion wcześniej wspomnianych, ale czasem także, mniej lub bardziej sensownie dopasowany jego „chrześcijański” odpowiednik lub wręcz przydomek nie mający nic wspólnego z pierwotnym imieniem.
Wróćmy do Singera.
Imię Herszel to przekształcenie (przegłos „i” w „e”) i zdrobnienie (przez dodanie sufiksu – „el”) jidyszowego imienia Hirsz (Hirsz → Hersz → Herszel) w języku jidysz – Jeleń. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że był to w tym przypadku odpowiednik hebrajskiego imienia Cwi – w języku hebrajskim – Jeleń, lub związanego z nim symbolicznie odpowiednika – Naftali (biblijny Jakub, umierając, udzielał swym synom i wywodzącym się z nich rodom błogosławieństwa, porównując ich jednocześnie do różnych zwierząt. Naftalego porównał do łani. „Naftali – łania na wolności” /ks. Rdz. 49.21/). Nie zdziwiłbym się (chociaż nie spotkałem się z tym, w związku z bohaterem niniejszego szkicu) gdyby, gdzieś w cywilnych dokumentach, pojawiło się określenie np. Henryk lub Heinz Singer albo jakieś podobne.
Imię ojca to, nie wdając się w szczegóły, przekształcenie hebrajskiego Szemuel (Bóg wysłuchał) → Samuel → Sanwel → Zanwel → Zanwil. Warto jednak zauważyć, że o ile dokonujący wpisu odnotował je jako – Syngwele (kolejne zniekształcenie), to sam zainteresowany pod dokumentem użył brzmienia Zanuili (jeszcze inna forma zapisu). Jest też znamienne, że ojciec złożył dwa podpisy. Jeden literami łacińskimi, drugi hebrajskimi (tym razem jako Zanwel [זנוול]). Ten podwójny podpis świadczyć może o nienajgorszym jak na tamte czasy wykształceniu, a przynajmniej umiejętności pisania w alfabecie hebrajskim i łacińskim.
Imię matki Bejla jest imieniem pochodzącym z kultury europejskiej i pochodzi od włoskiego Bella – piękna. To także charakterystyczne. Wśród kobiet które, zgodnie z żydowską tradycją, właściwie zwolnione były od aktywnych działań o charakterze sakralnym, związanych z kultem religijnym, z większą tolerancją podchodzono do imion przejętych z innych kultur, co nie oznacza wszakże, że nie spotykało się imion biblijnych.
W treści dokumentu pojawiają się jeszcze dwie osoby – świadkowie, szkolnicy.
Szkolnik to (w uproszczeniu) urzędnik gminy żydowskiej, często pomocnik rabina, zakres jego obowiązków był zależny od lokalnej tradycji. Wymienieni w przytoczonym wpisie, pojawiają się wielokrotnie przy okazji wcześniejszych i późniejszych zapisów. Prawdopodobne jest więc, że do ich obowiązków należało m. in. reprezentowanie obywateli wyznających religię mojżeszową wobec władz cywilnych i parafialnych. Trzeba pamiętać, iż Żydzi posługujący się na co dzień językiem jidysz, niejednokrotnie znali polski w formie szczątkowej, stąd wyznaczenie takich reprezentantów było konieczne.
Obaj szkolnicy złożyli podpisy posługując się liternictwem hebrajskim (kursywą) stosując jidyszową formę zapisu, z tym, że Jochym Leib Apfelbaum wpisał jako swe pierwsze imię – Chaim. W naszym kręgu kulturowym imię Jochym uznaje się za pochodzące od Joachim, które jest z kolei skróconą formą biblijnego, hebrajskiego Jehojaqim (Bóg wesprze, podniesie). Nie można jednak wykluczyć, że na zasadzie podobieństwa fonetycznego osobę noszącą w rzeczywistości imię Chaim nazywano powszechnie Jochymem.
Swoją drogą ciekawe czy żydowscy reprezentanci znali język polski w formie pisanej. Nie jest to wykluczone, ale ostatnie zdanie tego właściwie nie przesądza bo, albo wszyscy przeczytali i podpisali, lecz może tylko ksiądz przeczytał, a wszyscy podpisali.
Co jeszcze można wyczytać z metryki? Istotnym dla dalszych dziejów Hirsza było być może miejsce urodzenia. Dom nr 363. Na planie z 1838 posesja oznaczona tym numerem znajduje się przy ulicy Luszowickiej (rys. 2). Był to prawdopodobnie budynek dość nowy, o czym może świadczyć jego numer. Wcześniej kiedy dokonywano numeracji posesji chrzanowskich, numery nadawano rejonami. Początek stanowiły zabudowania dworskie, potem na wschód północną stroną ul. Zamkowej. Dalej obejmowały rejon ul. Szląskiej (taka pisownia na planie 1838) i Balińskiej. Później odbijały na północ lewą stroną ul. Luszowickiej (nazwa na planie z 1838), by przy numerze 55 „przerzucić się” na prawą stronę ulicy, oznaczyć numerem 56 plebanię i zawrócić z powrotem do centrum miasta. Kolejnymi rejonami zataczała krąg wokół całego Chrzanowa, by powrócić do dworu ulicami Kaczą, Kościelną i południową pierzeją ul. Zamkowej z końcowymi numerami 280, 281. Później wybudowane domy oznaczano kolejno w miarę jak się pojawiały nie dbając już o rejonizację. W 1838 r. ich ilość nie przekraczała liczby 400. Dom sąsiadujący z posesją Singerów nosił nr 55, a nieopodal po drugiej stronie ulicy stała (co mogło mieć znaczenie dla losów Hirsza) wspomniana wcześniej plebania.

Rys 2. na podst. planu Chrzanowa z 1838 r. /fragment/.
Fotografia przedstawia współczesną rekonstrukcję fragmentu planu miasta.
Plan upiększenia Chrzanowa z 1838 roku, na podstawie którego ustalono w którym miejscu urodził się Hirsz Singer.

Hirsz Singer chciał być tylko Hirszem Singerem. Handlarzem, jak jego ojciec. Stało się jednak inaczej. W latach siedemdziesiątych XIX wieku los skrzyżował jego ścieżki z drogami ks. Ludwika Bobera (1836 – 1891). Ten ostatni, wcześniej wieloletni katecheta w gimnazjum św. Anny w Krakowie, decyzją swoich zwierzchników został skierowany do pełnienia posługi kapłańskiej na stanowisku proboszcza kościoła św. Mikołaja w Chrzanowie. Prawdopodobnie wtedy się poznali, może Singer świadczył na rzecz proboszcza jakieś usługi, a być może spotkali się jako sąsiedzi (patrz akapit o domu nr 363). W każdym razie musiał być przydatny, bo kiedy ks. Ludwik w 1880 roku przenosił się na kolejną placówkę, a było to tym razem probostwo w kościele Mariackim w Krakowie, zabrał „swojego” Żyda i osadził go w karczmie w Bronowicach. Dlaczego tam? – bo Bronowice należały do uposażenia proboszczów krakowskiego kościoła NMP. W karczmie tej pozostał Singer przez kolejnych dwadzieścia kilka lat, także po śmierci swojego protektora. Przypadkowe pojawienie się na weselu Lucjana Rydla, a przede wszystkim wystawiona później sztuka, spowodowały, że nagle stał się – Żydem z „Wesela”. Nie przyniosło mu to szczęścia, rozwiódł się, opuścił bronowicką karczmę i swoje ostatnie lata spędził w Krakowie na Kazimierzu, jako pensjonariusz Asyfas Skunim- {[אסיפת זקנים] (Asyfas Zakenim – Zgromadzenie Starców) – Towarzystwo Ochrony Starców Starozakonnych}. Z czasu I wojny światowej zachowała się legitymacja Hirsza Singera uprawniająca go do przebywania na terenie twierdzy Kraków (rys. 3). Odnotowano w niej adres – Krakowska 57 – to właśnie Dom Starców.

Fotografia przedstawia dokument ze zdjęciem.
Rys. 3 Legitymacja Hirsza Singera uprawniająca do pozostania w Twierdzy w Kraków w razie ewakuacji. Muzeum Rydlówka, Bronowice Małe, Kraków, fot. Joanna Budyn-Kamykowska.

Hirsz Singer zmarł 6 sierpnia 1916 [17 aw 5676 – wg kalendarza żydowskiego] i został prawdopodobnie pochowany na cmentarzu przy ulicy Miodowej.

Autor artykułu: Wojciech Wyzina

Fotografia przedstawia afisz teatralny.
Afisz „Wesela” wystawianego w Teatrze Miejskim w Krakowie w 1907 roku. Kolekcja Polony.
Fotografia przedstawia stronę tytułową książki.
Strona tytułowa pierwszego wydania „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego. Kolekcja Polony.
Fotografia mężczyzny z brodą, w nakryciu głowy.
Hirsz Singer, właściciel karczmy w Bronowicach. Prototyp Żyda z "Wesela". Ilustracja z publikacji "Ja jestem Żyd z Wesela" Romana Brandstaettera, s. 45.

O Hirszu Singerze Wojciech Wyzina opowiadał także w ramach Wszechnicy Chrzanowskiej 22 marca 2019 roku w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Chrzanowie.

Książkę Romana Brandstaettera pt. “Ja jestem Żyd z Wesela” dostępna jest w Wypożyczalni Biblioteki Głównej.

2 adnotacje do “Hirsz Singer.<br>Żyd urodzony w Chrzanowie, który trafił na strony szkolnych lektur.”

  1. Rodzina mojego ojca pochodzi z Chrzanów. Wojciech Wyzina – historyk miasta Chrzanowa, napisał opowiadanie o Hirsz Singer, urodzonym w Chrzanowie w 1841 r., który był słynna polska sztuka. Odnalazł Hirza Singera w kościele katolickim Księgi metrykalne parafii św. Mikołaja – urodzenia, zgony i śluby. Tych akta znajdują się w Bibliotece Publicznej w Chrzanowie. Jestem pewien, że musi być liczne akta chrzanowskiej rodziny Singerów z XIX wieku w te ważne zapisy. Jak ktoś, kto nie mieszka pod Chrzanowem, może zobaczyć te zapisy? Czy te rekordy są indeksowane według nazwiska? Czy ktoś dodaje adnotacje do tych rekordów? Czy ktoś za opłatą przejrzy te zapisy? Za każdą płytę „Singer”, którą znajda w swoim albumie, zapłaciłbym do 20 euro te zapisy. Jeśli to wyszukiwanie pójdzie dobrze, zapłaciłbym za inne nazwiska” zapisy w tych zapisach. —– Jack Singer — Ameryki

Wiesz więcej? Pozostaw adnotację

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry
Copy link
Powered by Social Snap